Rozmowy

Transmisja Poetycka re-load LIVE

W Ogrodach Jesieni

Paweł Lubrański

dziś możemy dokończyć
rozmowę —

przerwał ją szyderczy
uśmiech dozorcy
i
pełne wyrzutów
spojrzenie
Pana spod Szóstki —

dziś dokończyć możemy,

mówić o pogodzie na jutro
o wspólnej przyszłości
o naszych szaleństwach
o ściganiu sensu życia

jaka cena odwagi
i jaka cena miłości?

dziś i tylko dziś

w Ogrodzie,
który Nas gorszy,
czego mam strzec?

Zachowujesz milczenie?
Nie pytać już?

niech mi ktoś
zamknie gębę

Żywot Wędrowca

Paweł Lubrański

Wędrowiec —
wygnany tułacz
w pamięci
złodziej — zbrodniarz — kłamca

jego czyny
nie osądzone

kara?
Zadrwił z niej

żal tuli go do snu
marsz spokojnych myśli
zagłuszony

wina go zawstydza
unika hańbiącej
niewoli

gdzie pójdzie dalej?
czy pójdzie dalej?

Spełnia się
Twoja Mowa
Przebaczenia

wybiera prawość
i szlachetność

i idzie dalej

Wędrowiec —
Wierny Sługa

Transmisja Poetycka 02

Paweł Lubrański

w Niebie
rozbrzmiewa głos poezji wszech czasów:
poetów zapomnianych i niezapomnianych
poetów z marginesu i z podziemia
poetów z podręczników i antologii

w transie odnowy – wracają na ustach
tak wielu
przyklejonych do ścian
wyprostowanych na krzesełkach
wtulonych w fotele
ucztujących przy stołach

realizują misję – przekazać
z mocą trud Piękna,
by nie pozwolić ulecieć
sprawom trwałym

Czas się wypełnił

Paweł Lubrański

Ostatnia walizka
już domknięta,
jeszcze dopiąć
szelki

i już mogę wyruszyć
w podróż

w nieznane

a może
zbyt wiele spakowałem?

Bilet w jedną stronę
pieczołowicie
przechowywany w Biblii —
w Księdze Psalmów:

Złożyłem w Panu całą nadzieję
z Psalmu 40
wers drugi

a jeszcze usiądę
na chwilę…

rozglądam się po pokoju
żal to wszystko zostawić

wzrok utkwiony
na krucyfiksie —
ostatnio odkurzyłem…

na stopach dziurawe
skarpetki…

Człowieku umęczonej historii

Paweł Lubrański

Nie będzie już
Czerwca
Października
Marca
Grudnia

nie będzie drutu kolczastego
kolejek spracowanych dłoni
i zadymionych serc

nie będzie Vivat Życie
bez zapomnienia —

nie wzniesiesz w górę rąk
na znak wyzwolenia
nie uciekniesz stąd,
choć pluto prosto w twarz

Nie zapomnisz tego,
pułapką powrót jest —
otwarte drzwi i okno

pozostaną czerwone, brunatne
kryształowe napisy
popiołem manifesty wolności
i wieczne pomniki

gdzie największy monument?

Do Jana od Biedronki!

Paweł Lubrański

Całkiem na poważnie

W Kalendarzu Pamięci
Człowieka Wątpliwości
zapisano:
Odszedł Kolejny
Przyjaciel Boga

czy zdążyłeś pokochać,
Pasterzu?
Czy strofy Twych wierszy
rozpalone gorliwością
Przełamanego Chleba
dawanej jałmużny,
przebaczyły? —

nie znałem tej
Miłości,
oddechu Ewangelii,
karmiącej Modlitwy

rozpoznałem jedynie
skromność —
wiek życzliwy
i ten

Kult Powołania

Sprawiedliwość dziejowa

Paweł Lubrański

Kolejna wielka
Rocznica —
z zakurzonego albumu
wyciągnięte
zdjęcia bohaterów —
Świadków Prawdy,
Strażników Prawa

a Ty?
Oko w oko
z ukrytym pięknem
Słowa Prawdy

fałsz Historii
tak!
Ona może
mówić…
sprawiedliwość dziejowa,
gdy wystawiasz
rachunek za honor —
bez policzkowania

spór — batalia — wojna
wciąż trwają
Ktoś nadstawia karku
spędza życie na wygnaniu
na własną rękę żyje w traumie

bez Manifestu

Paweł Lubrański

brzydzić się kłamstwem
eleganckim krokiem wejść na scenę
zapowiedzieć nowe
mądrość tak wiele pragnie powiedzieć
akt zgody na taki bieg wydarzeń — bo warto,
nic to nie kosztuje
inaczej postrzegać siebie i świat
fantazje odłożyć na margines
egzamin z życia zdać
swobodnie mówić do tak wielu
trud podjętej walki — zmagania o Dobro
uwolnić słowa
bez manifestu

Autoportret - bez poprawek

Paweł Lubrański

spowiadać się?
z czego?

przecież tak daleko od życia
na marginesie
bez współczucia
bez zadowolenia

nieujarzmiona Cisza,
a w niej

mój bełkot
wstręt do swobody

poznaję ból
uformowania z gliny

rozpoznaję Twoje
drżące dłonie
szukające kojącej
pociechy

wypatruję prawdy —
prawdy o sobie

wnoszę o poprawki